Snooker.pl - oficjalne forum PZSiBA

Snookerowe forum dyskusyjne strony www.snooker.pl
Teraz jest N, 16 cze 2019 23:04

Strefa czasowa: UTC + 2




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 22 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: Pn, 26 mar 2007 11:00 
Offline
master
master
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 24 lut 2005 9:35
Posty: 354
Lokalizacja: Wrocław
No to chyba coś napiszę;)
Eliminacje MP zakończone. Było fajnie, było miło.
No ale do rzeczy. Przyznam, że chciałbym poruszyć dwie kwestie związane z sędziowaniem.
Jedna bardziej organizacyjna (trochę już roztrząsana podczas samego turnieju, ale wydaje mi się, że należy poruszyć tą kwestię bardziej publicznie a nie za plecami), a druga tradycyjnie – nauka.

1. Pamiętam jak dziś. Maj 2006. Najpierw eliminacje potem OMP. Zdajemy egzamin i jesteśmy sędziami. I markierujemy. Usłyszeliśmy wtedy, że jeszcze za mało umiemy a to za poważny turniej aby dawać nam świeżynkom piloty do ręki. Trochę nas to bolało ale w sumie każdy z nas wiedział że to słuszna decyzja. Mogliśmy patrzeć na innych i się uczyć.
I przyznam, że się w tym roku zdziwiłem. Nie dlatego, że sędziowie którzy mają za sobą jeden turniej (kilka meczy), stanowią połowę ekipy sędziowskiej, ale tym, że do sędziowania nie zostają dopuszczeni sędziowie o większym stażu a ww świeżynki TAK. Nic nie mam do młodych sędziów, część z nich poznałem lepiej i są naprawdę fajnymi ludźmi. Oczywiście robią dużo błędów ale jest ot naturalne. Co więcej uważam, mylą się znacznie mniej niż my się myliliśmy na początku i część z nich na pewno sędziuje lepiej niż my rok temu. Ale mimo wszystko. Chyba coś jest nie tak, jeśli do turnieju rangi 5* wybiera się na sędziego przy stole kogoś bez prawie żadnego doświadczenia zamiast sędziego z ponad 20 dniami sędziowskimi - to dla mnie jest to porażka. Oczywiście jeśli brakuje sędziów to powinni stanowić uzupełnienie, ale nie powinno być tak, że na tej rangi turnieju preferuje się ich.
I teraz. Za 3 tygodnie jest turniej główny. Mam nadzieję, że wybór będzie bardziej merytoryczny.

2. No i teraz nauka.
Oj widać było że dawno nie sędziowałem. Szczególnie w pierwszym meczu, chociaż nie tylko. Gdzieś tam zapomniałem o wolnej bili, gdzieś tam zamiast 4 powiedziałem 7. Kilka razy się źle ustawiłem i raz przez to nie widziałem faulu tekstylnego!!!
Ale cieszę się, bo zaczynam widzieć rzeczy, które dotychczas sprawiały mi problem – podwójne uderzenie (zawodnik uderza białą dwa razy) oraz wydaje mi się, że zaczynam czuć równoczesne zbicie. Na turnieju w zielonce postałem sobie przez półgodzinki przy stole i próbowałem jak się zachowuje biała przy podwójnym. Jak leci, pod jakim katem można uderzyć bezpiecznie a kiedy nie. I chyba zaczynam to wyłapywać. Gorzej z równoczesnym. Na razie patrzę na kąty, i trochę na słuch – ale tego jeszcze długo się będę uczył.
No i to chyba tyle odnośnie siebie.
O innych.
tym razem na innych nie patrzyłem dużo. Głównie na sędziów z M-ką . ale na młodych trochę też. Ogólne uwagi, starałem się im przekazywać na bieżąco. Tutaj tak na szybko. Głównie to normalne błędy młodości:
a. Gubienie stołu!!!
b. Czyszczenie bil nad stołem
c. Trudności przy odtwarzaniu sytuacji – co jest konsekwencją tego, że wcześniej nie przypatrują się gdy wiadomo, że jest zagrożenie chybiania.
d. Czasami złe pozycjonowanie.
I na koniec mała rada dla początkujących – też już kilku osobom ją powiedziałem i posłuchali. OGLĄDAJCIE mecze doświadczonych sędziów. Patrzcie jak mówią, jak się przypatrują sytuacji przy snookerach, jak się pozycjonują, jak … . Ja wiem, że po sędziowaniu swojego 2-3 godzinnego meczu trudno jeszcze patrzeć przez kolejną godzinę czy dwie na innych. Pogaduchy są ciekawsze, inne mecze też. Ale naprawdę BARDZO DUŻO można się z takiego podpatrywania nauczyć. Po meczu zawsze można podejść do kogoś i spytać się dlaczego zrobił coś tak a nie inaczej. Uczcie się aktywnie. Nie tylko poprzez sędziowanie swoich meczy.
No i tyle.
Zapraszam do dyskusji. Do dzielenia się swoimi doświadczeniami, swoimi spostrzeżeniami. Tutaj wszyscy jesteśmy równi, wszyscy się uczymy. Nie ma wstydu, że zrobiło się błędy – jest tylko chęć bycia lepszym (niż się jest obecnie)!!!

Yhtaarus

Ps. Madziu, przepraszam, ze nie wysłałem SMSa ale wyjechałem z Kalisza przed zakończeniem meczy i nie znałem wyników;(


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn, 26 mar 2007 13:56 
Offline
pro
pro
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 02 maja 2006 20:04
Posty: 292
Lokalizacja: Poznań doznań
hihi Tomku, tylko czekałam na odpowiedni wątek i jak zwykle się nie zawiodłam:)
sytuacja opisana przez Sweet'a w temacie ogólnym o turnieju odnośnie moich podyktowanych 4 chybień - no właśnie, rzecz w tym, że z tego co nam Jerzy przekazał podczas odprawy sędziowskiej wynikało, że jeśli chodzi o chybienia, to nie mamy pobłażać, bo to 5*. No i tak też zrobiłam, a potem dostałam ostrą burę. Myślę, dobra jest, trudno się mówi, źle zrozumiałam słowa SG, mój błąd, ale szczerze mówiąc jakoś strasznie winna się nie czuje jeśli chodzi o tę właśnie sytuację. Teraz. Ale zaraz po meczu byłam tak na siebie wściekła, że w kolejnym przeszłam ze skrajności w skrajności podyktowałam za mało chybień za co też oczywiście mi się oberwało, jak najbardziej słusznie, bo potem było mi tak głupio, że szkoda gadać... To były dwa buble odnośnie chybień w moim wykonaniu. Oczywiście na tym się nie skończyło, ciągle zapominałam o wolnej bili, nie wiem czemu, ale mnie szlag trafia za każdym razem jak zawodnik się o to upomina mając oczywistą rację, a ja to przegapiłam, po prostu żal mi, że trafili na mnie.
to tak na szybko, błędów było więcej, choć mniejszej wagi, ale jednak :(

dziękuję wszystkim za uwagi, mile spędzony czas i słowa otuchy, zwłaszcza Tomkowi i Jerzemu za słowa krytyki :)

mam nadzieję, że te błędy jakoś na przyszłość zaprocentują, a już na pewno cały ten turniej był dla mnie bardzo dużym doświadczeniem, zwłaszcza jeśli chodzi o psychikę i wytrzymałość fizyczną :D
czekam na dalszą dyskusję i uwagi
acha, co do obsady nawiązując do słów Tomka... zgadzam się w 101% sama miałam wyrzuty sumienia, że ja pojechałam, a osoby z większym doświadczeniem nie :?
jednocześnie zastanawiam się, czy na OMP będą potrzebni sędziowie-markerzy, nie powiem, była by to kolejna możliwość podpatrywania i uczenia się od najlepszych
jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam
Marta


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn, 26 mar 2007 14:36 
Offline
challenger
challenger
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 03 lut 2005 23:54
Posty: 122
Lokalizacja: Lublin
Ja również chce dorzucić swoje kilka groszy.
Turniej bardzo fajny, klimat i ludzie. Natomiast pory sędziowania troszke "bolesne" :) Codziennie sędziowanie od rana z małą dozą snu ale i tak nie narzekam, zawsze to jakieś ciekawsze doświadczenie niż wyspanie się w domu :wink: .
Co do samego sędziowania.
Poprawiłem kilka rzeczy, które były moją bolączką na poprzednich turniejach z czego się bardzo ciesze.
Jednak moim największym mankamentem w tych EMP było czasem źle odwzorywanie sytuacji (to o czym Tomku wspomniałeś)
Zdaje sobie z tego sprawe i dołoże wszelkich starań żeby na następnym turnieju wyeliminować tego rodzaju błędy chociaz musze przyznać, że nieraz biała stoi w takim miejscu daleko od bil, band, punktów lini czy śladów na stole, że cięzko jest idealnie odtworzyć sytuacje ale na pewno i to również przyjdzie z doświadczeniem w przyszlości.
Jednak nie usprawiedliwia mnie to w niczym, powinienem zrobić to dobrze a nie zrobiłem.
Dziękuje Darkowi Goralowi i Jackowi Rudowiczowi za wskazanie tego blędu i krótką rozmowę z Jackiem.
W ostanim meczu jaki sędziowałem a jednocześnie ostatnim meczu turnieju miałem małe problemy z pilotem do tablicy, może nie z samym pilotem co z jego działaniem. Miałem takie dwie bądź trzy sytuacje gdzie wcisnąłem czy to punkt czy zmiane zawodnika i byłem przekonany ze sie zmienilo a tu niespodzianka. W ciągu 2,3 sekund naprawiałem te błędy ale troche stresu to dostarczyło :wink:
Co do sprawy missów.....MOIM zdaniem na turniejach w Polsce powinno się dyktować 2 max 3 missy. Przeciez chyba nikt (no może kilka osób z czołówki rankingu) nie gra na pozycje przy wychodzeniu ze snookera.
Każdy stara się zaliczyć bilę. Są takie frejmy, że przez jeden niezaplanowamy snooker odwraca się sytuacja na stole o 180 stopni i wygrany frejm przez to staje sie przegrany. Jest to tylko moje zdanie i napisałem co myśle na ten temat.
Dostaliśmy takie wytyczne od sędziego głównego i staraliśmy się je wykonać w należyty sposób.
To mój trzeci turniej i mam nadzieje, że nie ostatni :wink:


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn, 26 mar 2007 14:54 
Offline
pro
pro
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 08 mar 2005 17:35
Posty: 289
Lokalizacja: bierze się zasada nieoznaczoności Heisenberga?
Tomm napisał(a):
Są takie frejmy, że przez jeden niezaplanowamy snooker odwraca się sytuacja na stole o 180 stopni i wygrany frejm przez to staje sie przegrany.


taki sport. w Anglii jeden snooker tez potrafi odwrocic losy meczu. wedlug mnie wychdozenie ze snookerow nie wymaga 13 lat treningow z trenerem i idealnej techniki, Polcy moga wychodzic z nich rownie dobrze, a nigdy sie tego nie naucza jak 'niedane' im jest potrenowacna turniejach nawet takich 5*(najwyzszych :shock: )

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn, 26 mar 2007 17:07 
Offline
challenger
challenger
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 03 lut 2005 23:54
Posty: 122
Lokalizacja: Lublin
Zalezy o jakie turnieje Ci chodzi. Jezeli o takie "zwykle" nietelewizyjne" to nie wiem jak to jest, natomiast widze w relacjach telewizyjnych, że zawodnicy zawsze (chodz nieraz zdarzaja sie pojedyncze przypadki) wychodzą ze snookera na pozycje i dlatego misy są dawane do skutku.
Na ostatnim turnieju w Lublinie Rafał Jewtuch ustawił w finale takiego snookera Krzyśkowi Wróblowi, że z niego nie wyszedł. Stracił ok 23 pkt.
To też zmieniło sytuacje w tym frejmie (a byl ostatni)
To też zależy oczywiście od snookera. Jezeli jest wyjscie po jednej bandzie a bila blisko bandy to podyktował bym aż do skutku.
Na eliminacjach też miałem takie sytuacje, w których był łatwy snooker i wyjście po 1 bandzie i było kilka chybien, ale juz wtedy wiedziałem, że w takiej sytuacji dyktowałbym chybiena do skutku i nieważne czy by ich było 10 czy 20 .
Inaczej to sie ma do snookerów, z których trzeba wychodzić po kilku bandach z rotacjami. Jeżeli widze, że zawodnik po kilku próbach się meczy a robi wszystko zeby wyjsc to nie dyktuje juz wiecej chybień.
Sam gram w snookera i wiem jak to jest.
Chybienia oczywiście należy stosować, takie są zasady gry, jednak trzeba umieć ocenić sytuacje a w szczególności umiejętności zawodnika. Na tym turnieju było wielu nowych zawodników, którzy niejednokrotnie startowali pierwszy raz na takim turnieju i dawanie im dużej ilości chybień, w sytuacji, w której widze że zawodnik nie potrafi wyjśc mija się z celem. Ranga ***** zobowiązuje, natomiast co jeśli zawodnik ustawi durgiemu przypadkowego "super" snookera, z którego zawodnik nie potrafi wyjść bo nie pozwalają mu na to jego umiejętności i taka sytuacja na stole. Przecież dyktowanie chybień aż do skutku jest bez sensu.
Zbliżają sie Mistrzostwa Polski i tam na pewno będzie inne podejście do tej sprawy. Będą zawodnicy z o wiele większymi umiejętnościami jak i doświadczeniem i wtedy będzie trzeba umieć ocenić sytuacje jak to na Mistrzoswa Polski przystało.
Powtórze po raz kolejny, że pisze tylko to tak jak o tym myśle.

Pozdrawiam


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn, 26 mar 2007 20:14 
Offline
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 05 lut 2005 18:25
Posty: 563
Lokalizacja: 300km => Warszawa | 300km => Berlin | 300km => góry | 300km => morze
Yhtaarus napisał(a):
Nie ma wstydu, że zrobiło się błędy – jest tylko chęć bycia lepszym (niż się jest obecnie)!!!


Coż - nie zgodzę się. Był to jednak turniej 5* i poziom sędziowania powinien być adekwatny do rangi. Włos mi się czasami jeżył na głowie, gdy w jednym z dwóch moich pojedynków sędzia robił błędy.

=> przy ustawianiu pierwszego frejma - pomylona zółta z zieloną. Nawet przy wyjmowaniu z kieszeni i odkładaniu na nowo na punkt nie był pewnien czy dobrze wybiera

=> nie podyktowanie zakończenia partii przy chybieniu na ostatniej czarnej

=> ostatnie 4 bile na stole - brązowa wbita razem z białą. Sędzia nie wie czy brązowa wraca na stół

=> kilka razy - przy zagrywaniu czerwonej muśnięta kolorowa. Faul bez missa (aż taki byłem beznadziejny, że sędzia uznał iż lepiej tego nie mogę zagrać?)

=> ustawienie bil na początku frejma w taki sposób, że różowa przechodziła do narożnych kieszeni

=> parę innych - z czego też mnie nieco rozbawiło zachowanie z tzw. zachowań nieformalnych. Przed ostatnim decydującym frejmem przy remisie zawodnicy życzą sobie powodzenia uściskując sobie dłoń. Nie wiem dlaczego sędzia też zrobił to samo.

Konkludując - rozumiem, że jest czas na naukę i trzeba to zrozumieć. Sam nie od razu nie byłem orłem (zresztą nadal nie jestem). Nie mniej jednak, moim zdaniem, błędem ze strony organizatorów jest dobór sędziów z tak mizernym doświadczeniem i przygotowaniem merytorycznym przy turnieju o takiej randze.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn, 26 mar 2007 20:28 
Offline
master
master
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 24 lut 2005 9:35
Posty: 354
Lokalizacja: Wrocław
Wampirze1, źle odczytałeś to co napisałem. Nie powiedziałem, że dobrze, że robili błędy na takim turnieju. W miejscu które zacytowałeś, chodziło mi o to, żeTUTAJ na forum można spokojnie pisać o swoich błędach bo jest to miejsce to tego przeznaczone. Tu się uczymy jak być lepszym - wszyscy razem i każdy z osobna.
Wcześniej napisałem za to, że rok temu w głębi duszy wiedziałem, że niedopuszczenie nas do sędziowania było słuszne.

Yhtaarus


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Pn, 26 mar 2007 23:11 
Offline
master
master
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 02 paź 2004 16:03
Posty: 425
Lokalizacja: Łódź
to ja też dorzucę swoje przysłowiowe 3 grosze na temat sędziowania mojego i ogólnie sędziowania na El. MP :)
missy - zasada "2-3 missy i koniec" nie jest zasadą dobrą (to tak samo jak u Tomma tylko moje prywatne zdanie)... nikt tutaj nie wspomina o sytuacji, gdzie zawodnik kilka razy wychodzi ze snookera (trudnego - przyznaję - ale nie nieosiągalnego dla niego) za każdym razem w inny sposób... ja miałem taki przypadek i podyktowałem 6 chybień... bo nie uważam, że po nieudanej próbie zawodnik ocenia że na więcej go w tym uderzeniu nie stać... sam gram i jedno zagranie które ominie cel pozwala wprowadzić poprawkę (przyznaję - to ze pozwala wprowadzić poprawkę wcale nie ozacza że ja tę poprawkę wprowadze skutecznie ;) ) w jednym ze swoich niedzielnych meczów zastosowałem można powiedzieć tą zasadę i to był największy mój błąd w tym turnieju... zainteresowanego zawodnika już przepraszałem i na szczęście zostało mi wybaczone (przynajmniej tak mi się wydaje)... błędów było więcej, ale nie uważam, że były to pomyłki wypaczające wynik meczu...
1) złe odtwarzanie przy chybieniu: czy jest gdzieś napisane że ja mam odtwarzać identycznie? ja wiem, że jest super kiedy sytuacja będzie kopią tej sprzed zagrania, ale niektóre mocne próby wyjść ze snookera robią taki bałagan na stole, że myślę że nawet Verhaas czy Williams mieliby problemy... i nie uważam, ze to jest wina "złego przypatrzenia się sytuacji" jak napisał Yhtaarus... jeśli po odtworzeniu sytuacji zawodnik nadal musi wychodzić powiedzmy po 3 bandach a nie nagle z lekką rotacją po jednej lub łukiem obok zielonej, to w żaden sposób nie wypaczyłem wyniku... tym bardziej jeśli po odtworzeniu zawodnicy mówią że jest ok... przecież chyba wychodzącemu ze snookera zależy na tym, żeby sytuacja była taka sama, bo wtedy wie ile rotacji więcej lub mniej, wyżej czy niżej odbić od bandy itd itp...
2) złe pozycjonowanie się - domyślam się że dotyczy mnie ten problem, bo tego nauczysz się tylko i wyłącznie sędziując... podpatrywanie jak najbardziej, ale czasami podpatrywany ustawia się w jakiś konkretny sposób, a ty tak zrobić nie możesz... może dziwnie rozumuję, ale pozycjonowanie często zależy od tego, komu sędziujesz... jego sylwetki, wzrostu, sposobu układania mostka... sedziowałem zawodnikowi, który do mikrusów się nie zaliczał... miał wychodzić ze snookera, więc ja musiałem przyjrzeć się stołowi... może to dziwnie wyglądało, kiedy lekko wyciągałem szyję i stawałem na palcach żeby zapamietać połozenie bil, ale jak dla mnie nie ocenisz lepiej położenia białej i bil na jej drodze do bili rozgrywanej, niż ustawiając się w pozycji rozgrywającego zawodnika... i tutaj bardzo podobało mi się zachowanie Alana Neuvonnena, oglądane często w TV... kiedy zobaczył że przeciwnik ustawił mu snookera, stawał sobie 2 metry od stołu, kredował tipa albo oglądał sytuację stamtąd żeby mnie, czyli sędziemu uzmożliwić przyjrzenie się... on wie że mnie zajmie to moment czyli 3 chwile i się natychmiast odsuwam a on może wtedy dowoli przyglądać się, oceniać czy wyjść o górną bandę, czy może wystarczy zakręcić białą łukiem... przypominam sobie tutaj zdanie z kursu, że "sędzia ma być niewidoczny i nie przeszkadzać zawodnikowi w grze" ale bardziej doświadczeni zawodnicy szanuja pracę sędziego (nielekką, dobitnie się o tym przekonałem) i również w tych kilku momentach w meczu to oni odsuwają się na 3 chwile od stołu... prosze mnie źle nie zrozumieć, nie mówię ze mniej doświadczeni turniejowo zawodnicy nie szanują sędziego... po prostu tak jak u nas tak i u nich to doświadczenie przychodzi wraz z liczbą turniejów :)
3) czyszczenie bil nad stołem - nie zdarzyło mi się, przynajmniej ja nie kojarzę... jeśli ktoś to zauważył, to nadstawiam karku i czekam na zruganie ;)
4) ja zauważyłem jeden błąd u innego sędziego - rzucanie monety na stół...

chyba wystarczy narazie tych przemyśleń moich ;) jeśli coś mi się przypomni to nie omieszkam napisać ;) aha, no i jeśli ktoś widział coś rażącego u mnie to z radością to usłyszę, bo będę wiedział czego się pozbywać :)
P.S. Yhtaarus -> ilu sędziów z większym doswiadczeniem nie dopuszczono? pytam z czystej ciekawości, bo w sumie jeśli było ich aż tak wielu, to dziwię się że dopuścili żółtodziobów zamiast nich...
P.P.S. ja tak jak poprzednicy uważam za bardzo udany, szczególnie że był to tak naprawde pierwszy turniej w roli sędziego (nie licząć Łodzi, gdzie się egzaminowałem)... i niezmiernie ciesze się z tego, że dzięki Jerzemu Królowi tym pierwszym turniejm były własnie eliminacje, czyli turniej wysokiej rangi...
pozdrawiam serdecznie z Łodzi,
Bercik

P.P.P.S. wszystkie wyrażone tu opinie są moimi własnymi i biore odpowiedzialność za wszystko co napisałem ;)

_________________
you'll never ska alone!
Obrazek Nie robię błędów ortograficznych (literówki mi się zdarzają).


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt, 27 mar 2007 0:37 
Offline
challenger
challenger
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 03 lut 2005 23:54
Posty: 122
Lokalizacja: Lublin
Bercik napisał(a):
4) ja zauważyłem jeden błąd u innego sędziego - rzucanie monety na stół...


To chodzi pewnie o mnie (chociaż może nie tylko o mnie)
Juz naprawiłem ten błąd, w sumie sam nie wiem dlaczego tak robiłem bo wiedziałem że nie jest to zbyt dobry pomysł. Pożegnałem sie z tym "błędem" po niedzielnym porannym meczu bo jedna osoba mi to uświadomiła :wink:
Co mnie nieraz zmylało to to, że widziałem to samo u niektórych sędziów, ale juz wiem ze tego wiecej nie zrobie :wink:
Co do ilości sędziów to z tego co słyszałem zapisało sie 13 sędziów a wybrano 12. Tym jedynym nieszczęślwcem była Gosia.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt, 27 mar 2007 0:51 
Offline
master
master
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 02 paź 2004 16:03
Posty: 425
Lokalizacja: Łódź
ja widziałem tylko u ciebie ;) ja sam u siebie to bym chciał wyeliminować pomyłki w liczeniu... niby kurka ekonometryk jestem czyli "z cyferkami na ty" i całki w pamieci liczyć powinienem ;) , mam tablicę elektroniczną gdzie tylko kolorek mam wcisnąć, a i tak mi się zdarzyło po wbiciu różowej przy wcześniejszych 8 ogłosić 13 :? skąd to się bierze to ja pojęcia nie mam, ale irytujące jest strasznie...

_________________
you'll never ska alone!
Obrazek Nie robię błędów ortograficznych (literówki mi się zdarzają).


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt, 27 mar 2007 11:37 
Offline
pro
pro

Dołączył(a): Pn, 05 lut 2007 10:42
Posty: 259
Lokalizacja: Łódź
Można powiedzieć, że eliminacje OMP były dla mnie tak naprawdę pierwszym turniejem, gdyż na 3* w Łodzi zdobywanie uprawnień zajęło mi dwa dni, a później sędziowałem jeszcze tylko w łódzkim turnieju lokalnym, bez żadnej rangi "gwiazdkowej". Ogólnie mam bardzo pozytywne wrażenia - świetna atmosfera, mili ludzie, przewijające się osobowości polskiego snookera, wspaniały klub i dobra organizacja. Jeśli chodzi o samo sędziowanie, to muszę przyznać, że trochę mi było mało. W sumie przesędziowałem 4 mecze (3 w sobotę, 1 w niedzielę) oraz mini-turniej o 5 miejsce (jeśli tam w ogóle można mówić o sędziowaniu ;) ). Być może na moje odczucie ma wpływ fakt, że wszystkie moje mecze zakończyły się wynikiem 3:0, a pomiędzy drugim i trzecim meczem w sobotę miałem ok. 5-6 godzin przerwy. Ale wiadomo, jak jest - obsada była liczna, Sędzia Główny dbał o to, żebyśmy się nie przeeksploatowali, a biorąc pod uwagę post Tomka, wychodzi na to, że powinienem się cieszyć, że w ogóle sędziowałem...

Yhtaarus napisał(a):
(...) sędziowie którzy mają za sobą jeden turniej (kilka meczy), stanowią połowę ekipy sędziowskiej, (...)
Nie wiem, gdzie dokładnie przebiega linia podziału, na pewno "świeżynki" to nasza trójka z Łodzi i Adam Piórko, a "w lepszej połowie" są Marek Kułago, Wiesław Ościłowski, Darek Góral i Tomek Tołłoczko. Zostają panie (4 osoby) i Tomek Mroczkowski - nie wiem dokładnie, kto ma jaki staż. Nie wiem też nic o wyborze nas zamiast "sędziego z ponad 20 dniami sędziowskimi" - na stronie widzę 13 zgłoszeń od sędziów i tyle nas było. Nie wiem, czy o waszym "odsunięciu" od MP 2006 decydowały te same osoby, które teraz zakwalifikowały nas. Widać więc, że nie bardzo mam podstawy zabierać głos w tym temacie - z chęcią jednak poczytam opinii osób bardziej kompetentnych. Nie chciałbym natomiast, żeby powstał jakiś podział na "stare" i "nowe" świeżynki ;) .

A mecze i moje "występy"...
Mam zwyczaj zapisywania bezpośrednio po meczu wszystkich swoich błędów z krótkim opisem sytuacji oraz innych ciekawych zdarzeń z meczu. Później przepisuję to "na czysto" do swego rodzaju pamiętnika i czytam przed kolejnymi meczami czy turniejami. W ten sposób nie zapominam o błędach, które kiedyś popełniłem i do każdego meczu przystępuję z głową pełną myśli, czego mam unikać :) . Dodatkowo w Kaliszu wprowadziłem zasadę pytania się zawodników po meczu o uwagi na temat mojego sędziowania, dzięki czemu uzyskuję ocenę od osób po pierwsze bezpośrednio zainteresowanych, a po drugie cały czas obecnych przy stole :) . Uzyskałem w ten sposób informację o jednym większym błędzie (brak ogłoszenia wolnej bili), omówiłem dwie czy trzy ciekawsze sytuacje oraz co najdziwniejsze usłyszałem całkiem pozytywną opinię od zawodnika, który w trakcie meczu dyskutował ze mną w sprawie moich decyzji (m.in. nieogłoszenie chybienia).

Z błędów wymienionych przez Tomka przyznaję się do wszystkich :) , tym bardziej, że o gubieniu stołu i czyszczeniu białej nad stołem powiedział mi sam po pierwszym meczu. Później już na to uważałem. Swoją drogą przy czyszczeniu bili strefa nad stołem bardzo "kusi", bo tam jest po prostu jasno i dobrze widać, czy bila jest już czysta.
Odtwarzanie - wiadomo jak jest, czasami lepiej się zapamięta, czasami gorzej, czasem się więcej bil rozsypie, czasem tylko białą trzeba przywrócić. Jestem na etapie wypracowywania optymalnych mechanizmów zapamiętywania pozycji. Kilka razy zauważyłem natomiast dość niepokojące zjawisko: snooker, próba wyjścia, nieudana, sędzia ogłasza "faul i chybienie", faulowany wybiera chybienie, sędzia bierze białą, idzie w tę część stołu, gdzie była poprzednio, a tam już czeka faulujący i PALCEM (LUB TIPEM) WSKAZUJE SĘDZIEMU, GDZIE TEN MA POSTAWIĆ BIAŁĄ. Uważam to za lekkie przegięcie, nie wiem, skąd to się bierze (wcześniejsze błędy sędziego przy odtwarzaniu, chęć pomocy sędziemu), ale przepisy mówią wyraźnie, że "obaj zawodnicy, faulujący i następny w grze, pytani są o zgodność ustawienia z poprzednim", czyli po pierwsze zawodnicy nie powinni zabierać głosu bez pytania, a po drugie najpierw następuje odtworzenie, a dopiero potem konsultacje.
Pozycjonowanie - warunki w Kaliszu były bardzo dobre, dużo miejsca wokół stołów, mało lub wręcz brak przeszkód. Niestety zauważam u siebie tendencję do "miotania się" wokół stołu - zaczynam gdzieś iść, żeby po dwóch krokach stwierdzić, że powinienem ruszyć w drugą stronę lub zostać tam, gdzie byłem.

Popełniłem też parę innych błędów: w pierwszym meczu przy zajętym punkcie żółtej ustawiłem ją na punkcie zielonej, zamiast na czarnej, kilka razy nie sprawdziłem, czy jest wolna bila, przy czym raz mogło to mieć wpływ na wynik partii - zawodnik któremu wolna bila się należała nie zorientował się i nie zareklamował, konsekwentnie wybierał chybienia, aż w końcu przeciwnik zaliczył bilę i później wygrał - to był mój chyba największy błąd, a drugi co do "wielkości": przy dwóch czerwonych na stole, po kilku odstawnych przez cały stół i próbach ustawiania snookera, w pewnym momencie zostałem poinformowany przez zawodników, że jeden z nich wbił przypadkowo zieloną!!! Koncentrując się na sprawdzaniu, czy jest snooker i ew. zapamiętaniu pozycji przestałem kontrolować wszystkie bile w poprzednim zagraniu :( .

Z innych ciekawszych sytuacji:
- snooker, ominięcie zagrywanej, "faul i chybienie", odtwarzanie (proste), znowu faul, odtwarzanie, kolejny faul, ale tym razem mało brakło do zaliczenia bili (we wszystkich próbach biała była grana po kilku bandach na lekkie trącenie, chodziło o dobre wyliczenie kątów), zastanawiam się, czy to przypadkiem nie było "maksymalne wykorzystanie umiejętności" przez rozgrywającego. Niestety biała juz stoi, a czas nie ;) . Dla zyskania tego ostatniego ogłaszam więc powoli "Faul... Cztery... (wdech)" - i w tym momencie faulowany mówi "Chybienie." :/ A ja jeszcze nie ogłosiłem chybienia... Do pierwszego dylematu dochodzą kolejne: czy jak jednak uznam, że trzeba ogłosić chybienie, to nie zostanie to odczytane jako uleganie zawodnikowi oraz kiedy powiedzieć zawodnikowi, że nie miał prawa wybrać chybienia. Ostatecznie ogłosiłem chybienie, a z zawodnikiem wyjaśniłem sprawę po frejmie (sprawa miała miejsce już na kolorach, chyba zielona była do zaliczenia).
- sobota, ok. 22:00, ostatni w tym dniu mecz Wiśniewski-Walter na niecieszącym się najlepszą opinią stole nr 2 (główny problem to punkt czarnej - z jednej strony ślad po starym punkcie, z drugiej dziura w suknie), przed meczem byłem świadkiem, jak jeden z zawodników "żalił" się na konieczność gry na tym właśnie stole, ale nic się dało zrobić - wszystkie inne były jeszcze zajęte. W trakcie gry zwolniły się dwa czy trzy stoły i po pierwszym frejmie stworzyłem sobie problem proponując zmianę stołu. "Żalący" się zawodnik oczywiście ochoczo się zgodził, natomiast drugi nie. Wtedy ten pierwszy zażądał (no, stanowczym tonem zaproponował), żeby przeprowadzić losowanie. Sytuacja nieco paranoiczna, szybko przemyślałem sprawę i zdecydowałem, że jednak zostajemy na "dwójce". Ale zawodnik nie daje za wygraną - pyta dlaczego. Uzasadniam, że nie ma jednomyślności co do zmiany, a mamy wyznaczony oficjalnie ten stół, więc kończymy tu. "Ale ten stół się nie nadaje do gry". Zaproponowałem wniesienie zażalenia do SG lub organizatora i zawodnik w końcu spasował :) .

Ogólnie z przykrością zauważam, że liczba elementów, które jestem w stanie kontrolować na bieżąco jest za mała :) . Jak poprawię zapamiętywanie pozycji, to zapomnę o wolnej bili; jak pamiętam o wolnej, to w pewnym momencie "budzę się" z pięcioma czerwonymi w spływie; itd. itp. Mam nadzieję, że z czasem będzie coraz lepiej, to chyba jest trochę tak, jak z nauką jazdy - najpierw jest cała masa urządzeń, na
drodze widać tylko samochód tuż przed, a później biegi wchodzą same, zauważa się pieszego biegnącego po chodniku, który za chwile może wskoczyć na jezdnię, widać światła na nawet na następnym skrzyżowaniu, o znakach nie wspominając.

Turniej oceniam bardzo pozytywnie, cieszę się, że mogłem w nim sędziować, mam nadzieję, że nikogo nie skrzywdziłem swoimi decyzjami. A, jeszcze jedno - elektroniczne tablice to super sprawa, do pilota przyzwyczaiłem się dość szybko, nie przeszkadzał mi zbytnio w wyciąganiu bil, a liczenie różnicy punktowej i pilnowanie brejka szło mi o wiele lepiej niż w przypadku "suwaków".


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Wt, 27 mar 2007 12:05 
Offline
master
master

Dołączył(a): Śr, 18 sty 2006 9:44
Posty: 330
Lokalizacja: Lubartów
Wampir1 napisał(a):
Yhtaarus napisał(a):
Nie ma wstydu, że zrobiło się błędy – jest tylko chęć bycia lepszym (niż się jest obecnie)!!!


Coż - nie zgodzę się. Był to jednak turniej 5* i poziom sędziowania powinien być adekwatny do rangi. Włos mi się czasami jeżył na głowie, gdy w jednym z dwóch moich pojedynków sędzia robił błędy...
=> kilka razy - przy zagrywaniu czerwonej muśnięta kolorowa. Faul bez missa (aż taki byłem beznadziejny, że sędzia uznał iż lepiej tego nie mogę zagrać?)...
.

Brawo za podejście!
Panie i Panowie sprawiedliwi. Zawodnik może poczuć się wręcz urażonym, brakiem podyktowania kolejnego chybienia, szczególnie w łatwej sytuacji, bo jest to nasza subiektywna ocena jego umiejętności.
Zalecenia EBSA odnośnie chybienia są takie, by nie przesadzać z ich ilością. Dwa chybienia w jednej sytuacji, może być za dużo, a w innej 7 - za mało. Szczególnie nie należy się obawiać podyktowania wielu chybień jeśli:
1. Ze snookera wychodzi dobry zawodnik.
2. Snooker jest w miarę prosty.
3. Zawodnik ewidentnie gra "na pozycję".
Proponowane przez Tomka ograniczenie do 2-3 chybień, może spowodować, ze zawodnicy będą błędnie podchodzić do zagrania, zakładając że np. góra trzy razy, zamiast koncentrować się na wyjściu.
Inna kwestia: proponuję przy sędziowaniu zupełnie odrzucić dzielenie snookerów na celowo i przypadkowo ustawione. To nie ma najmniejszego znaczenia, snooker to snooker i ewentualne zastosowanie np. mniejszej ilości chybień z powodu przypadkowości powstania sytuacji, nie może mieć miejsca. Nawet jeśli będzie to końcówka decydującego frejma!
Wieczne marudzenie zawodników w stylu "a mi to tyle podyktował, a tamtemu tyle" już mnie nieco irytuje. Trzeba było wcześniej nawbijać tyle punktów, by się nie martwić o jakieś chybienie, czy przypadkowe wbicie. Potem szuka się przyczyny porażki w sędziowaniu, a nie we własnej grze.
Jeszcze raz gratki dla Wampira za podejście do chybień, a sędziom odpuść troszeczkę - też się uczymy, też miewamy słabsze dni.
Pozdrówka

_________________
Cogitationis poenam nemo patitur!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt, 27 mar 2007 12:53 
Offline
challenger
challenger
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 03 lut 2005 23:54
Posty: 122
Lokalizacja: Lublin
Nie do końca sprecyzowałem to co napisalem na temat missów.
Oczywiście jeżeli jest prosty snooker to można dać bardzo dużo missów, również trzeba brać pod uwagę wszystkie inne znane nam sędziom czynniki.
Na zbliżających się MP na pewno to co napisałem byłoby błędnym rozwiązaniem, w końcu to Mistrzostwa Polski i będzie się dawało o wiele więcej missów niż zwykle, ranga zobowiązuje.
Jeżeli widze, że zawodnik ma naprawde problemy z wyjściem z trudnego snookera i stara się to próbuje ograniczyć liczbę chybień.
Wspomniałeś Marku o tym, że w takiej sytuacji zawodnik wiedząc ze może dostać tylko kilka missów będzie grał "od niechcenia".
Tutaj własnie sędzia musi zdecydować co w takiej sytuacji zrobić.
Jeżeli zawodnik gra "tak o" i myli się naprawde o duzą odleglość to sędzia powinien umieć rozstrzygnąć w swojej głowie czy ktoś sie naprawde stara wyjść czy tylko chce wyjść tak z faulem ale zeby nie zostawić dogodnej pozycji dla przeciwnika.


Przypomniała mi się jeszcze jedna rzecz.

U sędziego wyższej rangi niż klubowej zauważyłem "ciekawą" rzecz.
Przyglądałem sie pojedynkowi tylko chwile ale akurat trafiłem na tą sytuacje. Sędzia miał w ręku czerwone wyjęte z koszyka przy czarnej.
Zawodnik złożył do bili do lewej narożnej czarnej kieszeni i już piórkował.
W tym momencie sędzia włożył do żółtego koszyka bile, które trzymał w ręce. Dodam, że zawodnik nie widział tego bo sędzia był całkiem z tyłu, ale to nie zmienia faktu, że tak się chyba nie powinno robić....nie chce kogoś urazić bo sam popełniam błędy, ale o tym ze należy poczekać na dobrą sytuację aby włożyć bile do koszyka wie raczej każdy sędzia. :wink:


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt, 27 mar 2007 13:08 
Offline
master
master

Dołączył(a): Śr, 18 sty 2006 9:44
Posty: 330
Lokalizacja: Lubartów
Tomm napisał(a):
Przypomniała mi się jeszcze jedna rzecz.

U sędziego wyższej rangi niż klubowej zauważyłem "ciekawą" rzecz.
Przyglądałem sie pojedynkowi tylko chwile ale akurat trafiłem na tą sytuacje. Sędzia miał w ręku czerwone wyjęte z koszyka przy czarnej.
Zawodnik złożył do bili do lewej narożnej czarnej kieszeni i już piórkował.
W tym momencie sędzia włożył do żółtego koszyka bile, które trzymał w ręce. Dodam, że zawodnik nie widział tego bo sędzia był całkiem z tyłu, ale to nie zmienia faktu, że tak się chyba nie powinno robić....nie chce kogoś urazić bo sam popełniam błędy, ale o tym ze należy poczekać na dobrą sytuację aby włożyć bile do koszyka wie raczej każdy sędzia. :wink:

Dobrze, że zawodnik nie widział. Sam to czasami robię tak na pograniczu, szczególnie w meczach "szybkich" zawodników. W tym turnieju też mi się zdarzyło :lol:
Edukować powinno się również zawodników. Powinni dawać czas sedziom na ustawianie kolorów, opróżnienie koszyków, czy umożliwienie oceny pozycji snooker.
Myślę, że za 2,5 tygodnia bedzie zdecydowanie lepiej pod tymi względami :D

_________________
Cogitationis poenam nemo patitur!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt, 27 mar 2007 13:13 
Offline
challenger
challenger
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 03 lut 2005 23:54
Posty: 122
Lokalizacja: Lublin
Nie widziałem tego w Twoim przypadku...ale skoro tak mówisz :P
Na pewno masz 100x większe doświadczenie niż np ja, wysędziowałes setki godzin w Polsce i za granicą i skoro twierdzisz, że nieraz trzeba nagiąć troszke zasady to na pewno wiesz co mówisz :wink:
Ja tylko dodam, że w przypadku, który opisałem zawodnik raczej do bardzo szybkich nie należał :wink:
Powiedziałem tylko to co widziałem 8)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt, 27 mar 2007 13:21 
Offline
master
master

Dołączył(a): Śr, 18 sty 2006 9:44
Posty: 330
Lokalizacja: Lubartów
Ała, po co się przyznawałem :x

_________________
Cogitationis poenam nemo patitur!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt, 27 mar 2007 15:03 
Offline
master
master
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 24 lut 2005 9:35
Posty: 354
Lokalizacja: Wrocław
snickers89 napisał(a):
acha, co do obsady nawiązując do słów Tomka... zgadzam się w 101% sama miałam wyrzuty sumienia, że ja pojechałam, a osoby z większym doświadczeniem nie

a czemu TY miałaś wyrzuty - powinni je mieć osoby które taką decyzję podjęły - a przynajmniej ja tak uważam

100per napisał(a):
a biorąc pod uwagę post Tomka, wychodzi na to, że powinienem się cieszyć, że w ogóle sędziowałem...


Miłosz, tylko proszę Cię nie odczytuj mojego posta jakobym twierdził, że nie zasługujecie na to aby sędziować. Uważam i napisałem to, że sędziujecie lepiej niż część z nas rok temu (w tym zdecydowania niż ja sam). Ale uważam, że jeśli zgłasza się nawet JEDEN (w tym przypadku jedna) sędzia z doświadczeniem to powinien mieć pierwszeństwo przed osobami dla których jest to pierwszy turniej. I nie chodzi o poniżanie WAS, ale o docenienie jej. Tym bardziej, ze jak wspomniałeś - było zapisanych 13 osób a dopuszczonych 12. Więc tym bardziej można było uwzględnić ją. Jest to nie fair.

Stwierdzenie "lepsza połowa" też jest bardzo nie na miejscu - "bardziej doświadczona". Znacznie lepiej oddaje ducha tego co chciałem przekazać.

100per napisał(a):
Z błędów wymienionych przez Tomka przyznaję się do wszystkich Smile , tym bardziej, że o gubieniu stołu i czyszczeniu białej nad stołem powiedział mi sam po pierwszym meczu. Później już na to uważałem.

bardzo się cieszę, że skorzystałeś. na tym to właśnie polega.
Co do odtwarzania - to pamiętaj, że najwarzniejsze jest dobre odtworzenie tych bil które maja/mogą mieć znaczenie. I na nie zwracaj największą uwagę.
100per napisał(a):
Ogólnie z przykrością zauważam, że liczba elementów, które jestem w stanie kontrolować na bieżąco jest za mała

To już jesteś drugim sędzią, który ma straszne pretensje do siebie, że się myli. Nie przesadzajcie! Nie od razu Kraków zbudowano. Umiejętność panowania nad większą ilością czynników przyjdzie z czasem, z czasem będziecie popełniać mniej błędów. Chodzi o to, abyście byli w stanie dostrzec błędy, starali się je eliminować, i pracowali nad sobą.

Bercik napisał(a):
nie uważam, ze to jest wina "złego przypatrzenia się sytuacji" jak napisał Yhtaarus... jeśli po odtworzeniu sytuacji zawodnik nadal musi wychodzić powiedzmy po 3 bandach a nie nagle z lekką rotacją po jednej lub łukiem obok zielonej, to w żaden sposób nie wypaczyłem wyniku...

Widzisz, tu nie chodzi tylko o wypaczanie wyniku. Chodzi o to, że jeśli odtworzysz inaczej to utrudniasz grę zawodnikowi. Zawodnik za pierwszym razem przymierza, uderza, nie trafia. Widzi o ile się pomylił. I wie jak skorygować uderzenie. Jeśli odtwarzasz zagranie (teraz trochę przerysuję sytuację) i robisz to tak, "aby tylko musiał dalej wychodzić po 3 bandach" to jego prawidłowa korekta może nic nie dać. I niestety taka zabawa może nie mieć końca - a to zdecydowanie nie o to chodzi.
Cytuj:
2) złe pozycjonowanie się - domyślam się że dotyczy mnie ten problem, bo tego nauczysz się tylko i wyłącznie sędziując...
Tu się różnimy. Mi się wydaje, że patrząc na innych wyniesiesz wiele różnych nauk - w tym jak się pozycjonować. Oczywiście w żadnym momencie nie uważam, że jest to warunek wystarczający czy nawet konieczny. ale jak dla mnie znacznie ułatwia sprawę. jeśli połączysz mądrze tą wiedzę, z własnym doświadczeniem, ze szkoleniem to wynik może być fajny.

Cytuj:
sedziowałem zawodnikowi, który do mikrusów się nie zaliczał... miał wychodzić ze snookera, więc ja musiałem przyjrzeć się stołowi... może to dziwnie wyglądało, kiedy lekko wyciągałem szyję i stawałem na palcach żeby zapamietać połozenie bil, ale jak dla mnie nie ocenisz lepiej położenia białej i bil na jej drodze do bili rozgrywanej, niż ustawiając się w pozycji rozgrywającego zawodnika
dlatego czasami możesz spokojnie przeprosić zawodnika o chwilę dla Ciebie - oczywiście nie jak już jest złożony. Możesz tez przed meczem poprosić zawodników (przy losowaniu) aby jak będą trudniejsze snookery dawali ci chwilę na zapamiętanie sytuacji. pomaga ;)

Mrek147 napisał(a):
Zawodnik może poczuć się wręcz urażonym, brakiem podyktowania kolejnego chybienia
sam pamiętam jak podczas jednego meczu podyktowałem Pawłowi Kochowi czwarte chybienie. A przeciwnik na to ze zdziwieniem - "czwarty raz?" a w tym momencie Paweł powiedział - "no pewnie że tak. Przecież powinienem z tego wyjść bez problemu" z takim strasznym wyrzutem do siebie, że jest łajza i nie potrafi z prostej sytuacji wyjść. za 5 razem mu się udało. Po meczu staliśmy w trójkę i Paweł się ze mną zgodził, że w tej sytuacji powinny być chybienia do samego końca, i on by się BARDZO zdziwił gdyby było inaczej.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt, 27 mar 2007 15:40 
Offline
pro
pro

Dołączył(a): Pn, 05 lut 2007 10:42
Posty: 259
Lokalizacja: Łódź
Yhtaarus napisał(a):
100per napisał(a):
a biorąc pod uwagę post Tomka, wychodzi na to, że powinienem się cieszyć, że w ogóle sędziowałem...
Miłosz, tylko proszę Cię nie odczytuj mojego posta jakobym twierdził, że nie zasługujecie na to aby sędziować. Uważam i napisałem to, że sędziujecie lepiej niż część z nas rok temu (w tym zdecydowania niż ja sam).
Nie odczytałem tego w ten sposób :) A wydaje mi się, że nasz wyższy poziom startowy jest w pewnej części Waszą zasługą - a konkretnie dyskusji na forum dot. Waszego sędziowania w zeszłym sezonie...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt, 27 mar 2007 16:04 
Offline
master
master
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz, 24 lut 2005 9:35
Posty: 354
Lokalizacja: Wrocław
Super, bo pisząc te wszystkie artykuły właśnie taki przyświecał mi cel ;)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Wt, 27 mar 2007 23:20 
Offline
challenger
challenger
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn, 19 gru 2005 19:45
Posty: 73
Lokalizacja: Świdnik/Lublin
No to teraz ja :D W końcu znalazłam dłuższą wolną chwilę, żeby napisać co myślę. Od razu serdecznie pozdrawiam tych, którzy dotrą do końca! :P

Jestem z siebie (z sędziowania) w miarę zadowolona. Choć jak zwykle mam sobie coś do zarzucenia.
Po pierwsze może zbytnią pobłażliwość jeśli chodzi o sprawy tzw. "zwyczajowe" w stosunku do zawodników, którzy po raz pierwszy startowali w jakimkolwiek turnieju PORS.
Po drugie, oczywisty faul, którego nie zauważyłam. Fakt, że byłam zmęczona po całym dniu sędziowania (to było późnym wieczorem), ale mimo wszystko, to nie powinno mieć miejsca. Różowa była sklejona z czerwonymi, zawodnik wychodził ze snookera (miał grać czerwoną), uderzył najpierw w różową, potem w czerwone, a ja nie widziałam... echhh.... co prawda obaj zawodnicy zgodzili się, że był faul, ale to ja jestem od tego, żeby faule ogłaszać.
Po trzecie (bardzo, bardzo ważne :!:): zapamiętywanie sytuacji. O ile zapamiętuję mniej więcej pozycje bil kluczowych dla zagrania (powiedzmy biała, nominowana i wymuszająca snooker, czasem też coś w okolicy), to mam problem z bilami, które poruszyły się "przypadkiem". Zawodnicy są bardzo pomocni przy odtwarzaniu, a i ja zauważyłam u siebie postęp w tym polu, ale mimo wszystko chciałabym to robić lepiej. Najpierw ustawić wszystko sama, a potem wprowadzać ewentualne poprawki z pomocą zawodników. A czasem zdarza się tak, że kompletnie nie wiem gdzie jakaś bila była... :( (już wiem co chcę dostać od Mikołaja - pamięć fotograficzną!). A... jeszcze jedno... powinnam zapamiętywać sytuację na stole zawsze - nawet w kuriozalnych przypadkach, kiedy wydaje się, że nie ma możliwości, że zawodnik nie trafi w bilę nominowaną. Tak mi się właśnie przytrafiło w jednym z meczów. W pełni widoczna czerwona - zawodnik nie trafia. Oczywiście faul i chybienie. Było mi głupio, ale musiałam zapytać zawodnika gdzie była biała...
Tomm napisał(a):
nieraz biała stoi w takim miejscu daleko od bil, band, punktów lini czy śladów na stole, że cięzko jest idealnie odtworzyć sytuacje

O taaaaaak… też to kocham :D

Po czwarte - moje stałe problemy - podwójne uderzenie i pchnięcie. :( Z ewidentnymi faulami nie mam problemu, gorzej z tymi mniej wyraźnymi…
Po piąte - ustawianie się względem zawodnika. Mnie się wydawało, że nie jest źle i że dobrze widzę, ale Marek Kułago (notabene, na którego radę zawsze można liczyć, za co bardzo dziękuję! ;)) mówi, że jest to bardzo trudne i że mam z tym trochę problemów. Chcę się tego nauczyć!
Więcej grzechów nie pamiętam = to chyba tyle, jeśli chodzi o błędy, które widzę. (Szkoda, że nie widzę tych, których nie widzę :P)

Aaaa…. odnośnie klubu – dużo miejsca (zwłaszcza na stołach 3 i 4), to mi się bardzo, bardzo podobało, natomiast mam zastrzeżenia co do oświetlenia. Fakt, to co na stole - widać dobrze, ale moim zdaniem jest zbyt duża różnica w poziomie oświetlenia stołów, a ogólnym oświetleniem sali. Zauważyłam, że jak długo wpatrywałam się w bardzo jasno oświetlony stół, to potem miałam problemy z dojrzeniem, czy zawodnik na pewno dotykał nogą podłogi przy zagraniu. Była taka duża różnica stopnia oświetlenia, że po długim patrzeniu a stół, oko nie może się „przestawić na ciemne” i po prostu nie widać!

Yhtaarus napisał(a):
Pamiętam jak dziś. Maj 2006. Najpierw eliminacje potem OMP. Zdajemy egzamin i jesteśmy sędziami. I markerujemy. Usłyszeliśmy wtedy, że jeszcze za mało umiemy a to za poważny turniej aby dawać nam świeżynkom piloty do ręki. Trochę nas to bolało ale w sumie każdy z nas wiedział że to słuszna decyzja. Mogliśmy patrzeć na innych i się uczyć.

Tak Tomku, ja też pamiętam to jak dziś. ;) I uważam, że niedopuszczenie nas do stołów to była bardzo dobra decyzja! (a i tak nie wszyscy z nas dostali wtedy piloty do ręki - niektórzy tylko obserwowali) Ja bym sobie wtedy z sędziowaniem przy stole na pewno nie poradziła. To wszystko było dla mnie za świeże, poza tym, to były MP. A tak – markerując przynajmniej obserwowałam pracę sędziów oraz oswoiłam się z pilotem i potem nie miałam problemów sędziując i obsługując tablicę jednocześnie :) (o tym jeszcze za chwilkę). No i zaczęłam sędziowanie przy stole wtedy, kiedy byłam na to gotowa, bez tak ogromnej presji. Teraz mam za sobą bardzo aktywny sezon… zjeździłam naprawdę dużo turniejów… w zasadzie sędziowałam na większości z tych o randze powyżej 3*… wiele się nauczyłam. I jeszcze wiele nauki przede mną. Mam nadzieję, że nowy sezon będzie dla mnie, i dla innych sędziów również, jeszcze bardziej udany… oj, tak sentymentalnie się rozmarzyłam – basta! :P Do rzeczy…

Teraz, jeśli chodzi o świeżynki… (Na początku zaznaczam, że to nic osobistego – nowi sędziowie to naprawdę fajni, sympatyczni ludzie. Piszę ku tak zwanej „przestrodze”.)
Miałam napisać dużo, ale napiszę mało. Nie wiem, czy sędziowie ci powinni, czy też nie powinni sędziować w tak ważnym turnieju. Ale i tak to już musztarda po obiedzie. Nie miałam, niestety, okazji uważnie obserwować ich pracy przy stole, więc wymienię tu kilka rzeczy, których byłam świadkiem przypadkowo. (Ja też nie uważam się za jakiegoś supersędziego, bo tak nie jest. Ja też popełniam błędy, czasem większe, czasem mniejsze i jestem za to na siebie wściekła. Ale wiem, że dobrze jest, jak ktoś ci te błędy wskaże – wtedy wiadomo na czym się skupiać.) Może część to zupełne drobnostki, ale tak jak mówię – zauważone po prostu przypadkowo, nie z obserwacji. A i o drobnostkach wspomnieć warto ;)

- po pierwsze (co najczęściej widziałam) zapominanie o wolnej bili – to chyba jeden z największych problemów młodych sędziów – wiem, bo mnie też się to zdarza, wprawdzie muszę powiedzieć, że coraz rzadziej, ale jednak. No i warto pamiętać o wolnej bili nie tylko po chybieniu. Wolna bila należy się, gdy jest pozycja snooker po faulu – JAKIMKOLWIEK faulu, więc również np. jak zawodnik wbija czerwoną/kolor, wpadnie mu do kieszeni biała. Wtedy też trzeba sprawdzać.

- jak już Tomek Yhtaarus wcześniej wspominał – gubienie stołu. Stołu nie można spuszczać z oczu ani na chwilę. Zostawcie tablicę – punkty można zapisać chwilkę później, ważniejsze jest to, co się dzieje na stole. Jeśli trzeba się przemieszczać – cały czas patrzeć a stół. Jeśli musicie oddalić się trochę od stołu, po prostu się cofnijcie, ale broń Boże nie odwracajcie plecami do meczu (czy to do tablicy, czy gdzieś indziej) – zwłaszcza jeśli macie tablicę elektroniczną, bo jeśli zaznacza się na suwakach, to nie ma innej możliwości niż na nie spojrzeć (wtedy warto przed meczem poprosić zawodników, aby nie zagrywali, jak ty zaznaczasz punkty). Tak samo przy wyjmowaniu bil ze spływów – ja to robię na tzw. „czuja”. Gapię się na stół, a ręką sięgam do spływu i wyciągam pierwszą z brzegu bilę. (Jeśli dbasz o równomierne rozkładanie bil w spływach, w 99,9% przypadków bila, którą wyciągniesz będzie kolorem, który właśnie wpadł ;) ) Aaaaa… no i polecam słuchanie! Czasem się zdarzy, że zawodnik wykona zagranie, kulki się toczą, a zawodnik wejdzie na sekundkę sędziemu „w kadr”. Wtedy warto zwrócić uwagę, czy przypadkiem nie słychać dźwięku bili wpadającej do koszyka – bardzo, bardzo przydatne! Albo jak wpadają dwie, też dobrze jest słuchać.

- sprawy chybień nie będę poruszać… jest bardzo dyskusyjna, poza tym trudna do omawiania bez bycia świadkiem danego zdarzenia

- nie ogłaszajcie komend ani za cicho, ani za głośno. Po prostu wyraźnie i stanowczo. Zawodnicy muszą was dobrze słyszeć. Ale to też nie znaczy, że trzeba bardzo głośno... Sędziując swoje mecze czasem dało się słyszeć z drugiego końca sali krzyk sędziego – FAUL! Ogłaszajmy faule może bez takiej satysfakcji ich wykrycia ;)

- jednego natomiast nie jestem w stanie zrozumieć… Byłam wraz z jednym z kolegów po fachu świadkiem takiej oto sytuacji – sędzia/sędzina dyktuje kilka chybień jednemu z zawodników, natomiast punkty za te faule dolicza raz jednemu, raz drugiemu… :/ Fakt, że zawodnicy się nie zorientowali, nie wiem jak sędzia… Zostało tak jak było. My też się za późno zorientowaliśmy kto powinien zbierać punkty, bo nie znaliśmy żadnego z zawodników… i dopiero po paru chybieniach dotarło do nas, że było nie tak… Jeśli nie radzicie sobie z pilotem, poproście kogoś o pomoc :!: Może, żeby Wam markerował, może żeby Was pilnował… Bo szkoda krzywdzić zawodników.

Tyle z uwag.

Jeśli chodzi o pamiętanie i zwracanie uwagi na wiele rzeczy na raz, to przychodzi z czasem. Im więcej meczów masz za sobą, tym więcej rzeczy możesz kontrolować na raz. Fakt – jest to trudne, bo sędzia musi pamiętać o naprawdę wielu rzeczach na raz. Przez doświadczenie nabiera się tej płynności.

100per napisał(a):
Kilka razy zauważyłem natomiast dość niepokojące zjawisko: snooker, próba wyjścia, nieudana, sędzia ogłasza "faul i chybienie", faulowany wybiera chybienie, sędzia bierze białą, idzie w tę część stołu, gdzie była poprzednio, a tam już czeka faulujący i PALCEM (LUB TIPEM) WSKAZUJE SĘDZIEMU, GDZIE TEN MA POSTAWIĆ BIAŁĄ. Uważam to za lekkie przegięcie, nie wiem, skąd to się bierze (wcześniejsze błędy sędziego przy odtwarzaniu, chęć pomocy sędziemu), ale przepisy mówią wyraźnie, że "obaj zawodnicy, faulujący i następny w grze, pytani są o zgodność ustawienia z poprzednim", czyli po pierwsze zawodnicy nie powinni zabierać głosu bez pytania, a po drugie najpierw następuje odtworzenie, a dopiero potem konsultacje.

W żadnym razie nie uważam tego za przegięcie. Zawodnik po prostu stara się pomóc – to jest i w jego interesie! Przecież faulującemu najbardziej zależy, żeby pozycja białej została odtworzona jak najdokładniej – korektę do zagrania wprowadza przecież na podstawie poprzedniego uderzenia. Niektórzy zawodnicy nawet nie podnoszą się zbytnio znad stołu, aby można było dokładniej odtworzyć sytuację. Mnie to zupełnie nie przeszkadza – wręcz przeciwnie. A zawodnik w turnieju PORS nie wykona zagrania, dopóki sędzia koryguje pozycję bil przy odtwarzaniu. Nie zagra też dopóki przeciwnik nie wyrazi aprobaty dla odtworzonej sytuacji. Zawodnik po zachowaniu sędziego widzi, kiedy może zagrywać.

P.S. Tomku, nie gniewam się, w końcu znaleźliśmy źródło informacji ;)

_________________
"Better to keep your mouth shut and appear an idiot than open it and remove all doubt."
/Oscar Wilde/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz, 29 mar 2007 18:08 
Offline
pro
pro
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt, 02 maja 2006 20:04
Posty: 292
Lokalizacja: Poznań doznań
magdak napisał(a):
Od razu serdecznie pozdrawiam tych, którzy dotrą do końca! :P

czuję się pozdrowiona, ale do rzeczy :)
magdak napisał(a):
zbytnią pobłażliwość jeśli chodzi o sprawy tzw. "zwyczajowe" w stosunku do zawodników, którzy po raz pierwszy startowali w jakimkolwiek turnieju PORS.

też byłam o to na siebie wściekła po jednym meczu :?
magdak napisał(a):
co prawda obaj zawodnicy zgodzili się, że był faul, ale to ja jestem od tego, żeby faule ogłaszać.

tja... podczas meczu Darka Gorala z Maksem któryś z nich zagrał w czerwoną stojącą bardzo blisko niebieskiej, tylko że trochę jakby schowaną i kurde, nie zaułważyłam faulu :cry: na szczęście sędziowanie takim zawodnikom to czysta przyjemność, bo wytknęli mi błąd i dobrze :)
magdak napisał(a):
Nie miałam, niestety, okazji uważnie obserwować ich pracy przy stole, więc wymienię tu kilka rzeczy, których byłam świadkiem przypadkowo.
ja też żałuję, że nie udało Ci się nam dokładnie przyjrzeć, bo każde wskazówki są na wagę złota!
magdak napisał(a):
po pierwsze (co najczęściej widziałam) zapominanie o wolnej bili

moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina...
magdak napisał(a):
Tak samo przy wyjmowaniu bil ze spływów – ja to robię na tzw. „czuja”. Gapię się na stół, a ręką sięgam do spływu i wyciągam pierwszą z brzegu bilę. (Jeśli dbasz o równomierne rozkładanie bil w spływach, w 99,9% przypadków bila, którą wyciągniesz będzie kolorem, który właśnie wpadł ;) ) Aaaaa… no i polecam słuchanie! Czasem się zdarzy, że zawodnik wykona zagranie, kulki się toczą, a zawodnik wejdzie na sekundkę sędziemu „w kadr”. Wtedy warto zwrócić uwagę, czy przypadkiem nie słychać dźwięku bili wpadającej do koszyka – bardzo, bardzo przydatne! Albo jak wpadają dwie, też dobrze jest słuchać.

też staram się patrzeć na stół wyjmując bile ze spływów, tylko że mnie to 99% chyba nie obejmuje, bo zdarzało się wyjmować czerwone mimo tego, że były np 2 w spływie :wink:
magdak napisał(a):
nie ogłaszajcie komend (...) za głośno. (...) Ogłaszajmy faule może bez takiej satysfakcji ich wykrycia ;)

to chyba o mnie chodziło :D
magdak napisał(a):
jednego natomiast nie jestem w stanie zrozumieć… Byłam wraz z jednym z kolegów po fachu świadkiem takiej oto sytuacji – sędzia/sędzina dyktuje kilka chybień jednemu z zawodników, natomiast punkty za te faule dolicza raz jednemu, raz drugiemu… :/ Fakt, że zawodnicy się nie zorientowali, nie wiem jak sędzia… Zostało tak jak było. My też się za późno zorientowaliśmy kto powinien zbierać punkty, bo nie znaliśmy żadnego z zawodników… i dopiero po paru chybieniach dotarło do nas, że było nie tak… Jeśli nie radzicie sobie z pilotem, poproście kogoś o pomoc :!: Może, żeby Wam markerował, może żeby Was pilnował… Bo szkoda krzywdzić zawodników.

jeśli to byłam ja to bardzo proszę o wiadomość, być może zdarzyło się to jakimś trafem mi, choć niezamierzenie

Yhtaarus napisał(a):
To już jesteś drugim sędzią, który ma straszne pretensje do siebie, że się myli

czyżbym znów odnalazła tu swoją skromną osobę?
pozdrawiam
Marta


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: Cz, 29 mar 2007 18:17 
Offline
master
master
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So, 02 paź 2004 16:03
Posty: 425
Lokalizacja: Łódź
a propos niezauważania fauli -> 3 frejm Maguire-Murphy, Verhaas nie zauważa faulu Murphy'ego, który przynznaje się do dotknięcia łąpą różowej 8) ciekawe czy u nas na forum Verhaas się przyzna że źle zrobił :lol:

_________________
you'll never ska alone!
Obrazek Nie robię błędów ortograficznych (literówki mi się zdarzają).


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 22 ] 

Strefa czasowa: UTC + 2


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL